WYBRANE POZYCJE Z ŻYCIA JOGINKI

Szanowni Państwo, lejdis i dżentelmeny, marmuazele i mesje, żenszcziny i mużcziki, przed nami numer wyjątkowy, elektryzujący, dramo– akrobatyczny. Oto wybrane pozycje z życia joginki! Orkiestra tusz.

Pozycja pierwsza to, proszę państwa szanownego:  STOLIK

Klęk podparty, plecy proste. Co powinno się na nim znaleźć? Wymieniam: ładna, zgrabna,  zadbana. Studia, doktorat, lubi dzieci. Miła, zdrowe zęby. Uległa, samodzielna, seksowna. Długie włosy. Jędrność, krągłość, obietnica. Bez zahamowań,  skromność, pewność siebie. Z szacunkiem. Gotuje, zarabia. Dobry gust, styl. Uśmiechnięta, seksbomba, kumpela. Uczciwa, zalotna, wierna. Oddana, wspierająca. Szalony seks pod namiotem. Elegancka, z manierami, z dobrego domu, fortepian. Języki. Dyskretny makijaż. Duży dekolt, paznokcie. Delikatna, twarda, namiętna. Rodzinna jak SUV. Niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać.

Starając się nie uronić nic ze STOLIKA, joginka przechodzi do KOTA.

Pozycja jak w STOLIKU, tylko plecy w górze. Koci grzbiet, Kicia- kocia, mrunia, pośladki spięte. Piersi w zaokrągleniu ciała, niedostępne, choć wiadomo, że tam są, drażniące małe piersiątka, wielkie piersiochy, bimbony do pieszczot, do zazdrosnego ukrycia, tylko dla niego. I oto, droga publiczności,  czas na KROWĘ.

Joginka z pozycji kota unosi wysoko głowę, wygina plecy i nisko opuszcza brzuch, wymiona puszczone luźno, do karmienia, naturalnie, najlepiej. Brodawki masować, wyciągać, żeby miało za co chwycić. Krocze masować żeby rozwarło się elastycznie, bez szycia. Tu się nie ma czego wstydzić. Górą mleko, dołem krew. Barwy ojczyste. A teraz, drodzy widzowie, będzie MOSTEK po KROWIE.

Joginka kładzie się na plecy. Kolana zgięte, stopy płasko na macie, ręce po bokach ciała. Biodra i brzuch uniesione, uda lekko ku sobie. Wytrzymuje! Most wytrzymuje drogę mężczyzny, który się wspina, depcze po miękkich piersiach/ piersiątkach/ piersiochach. Wytrzymuje kiedy odchodzą po nim dzieci: syn z Aspergerem w słuchawkach na uszach, córka z wyświechtaną, tęczową torbą z recyklingu, wnuczka, siedem lat i nie mówi, synowa schlapana farbami. Upewniwszy się, że MOST można już wciągnąć, joginka przechodzi do PSA Z GŁOWĄ W DÓŁ.

Rehabilitacja. Nogi i ręce wyprostowane. Biodra w górze. Głowa wisi swobodnie, można trochę pokołysać. Pokołysać również biodrami, zgiąć i wyprostować nogi, jedną, drugą. W pozycji PSA Z GŁOWĄ W DÓŁ ,,dół” to jedyny horyzont joginki. Oczy skanują podłogę, resztki, paproszki, nieład. Wszystko należy usunąć. Ostrzeżenie: Nie próbować patrzeć w górę, w przód, w bok. Zagraża spojrzeniem w lustro.

Szanowni Państwo, to co dobre … no wiadomo. Przechodzimy do ostatniej pozycji, a jest nią TRUP, czyli UMARLAK albo ZWŁOKI.

To pozycja relaksacyjna. Joginka leży na plecach, nogi wyprostowane, ręce po bokach ciała, szeroko. Oczy zamknięte. Pamiętać o oddechu, na cztery wdech, na cztery wydech, powoli. Zajrzeć w siebie, wyosobnić się, nie istnieć. Albo istnieć. Poczuć swoje bezwładne ciało, niezdolne do przekręcenia się na bok, podpięte do rurki z dietą przemysłową. Wreszcie pozostawione samo sobie. Marzyć. W myślach przyjąć dowolną pozycję, może być SFINKS.

 

Ilona Misztal