„Wpadł więc na pomysł – a może ktoś mu to podpowiedział – że zamówi dla niej czaprak. Nie jakiś zwykły kawałek flaneli, który wkłada się pod siodło żeby chronić przed obtarciem koński kark i boki. Ten czaprak miał być wyjątkowy: uszyty z połyskliwego, czerwonego jedwabiu, opadający bogatymi fałdami aż do ziemi, cały w falbanach, niczym spódnica do flamenco. ”
„Bał się. Nie ataku boa dusiciela, ale czegoś nieprawdopodobnego, co istniało, chociaż NIE MOGŁO istnieć, czego nie umiał racjonalnie wyjaśnić, co mogło zburzyć jego dotychczasowy pogląd na świat. Był święcie przekonany, że nie ma życia poza jego ciasną norką. Widział, dotykał – i nie wierzył. Może być coś bardziej irytującego?”