Lubiła zrywać ciężkie i ciepłe owoce z krzaka agrestu. Pod naciskiem jej palców mechata skórka bezwstydnie pękała, ukazując zielony miąższ. Sok spływał jej na palce, oblizywała je, wkładała kwaśny, niedojrzały owoc do ust, wysysała i gryzła miąższ, a skórki wypluwała na trawę. Leżały tam potem, bezbronne i wybebeszone.”

Ilona Misztal  (Powieść z szuflady)